Czwarta rocznica smoleńska

Za kilka dni czwarta rocznica katastrofy smoleńskiej, samolotu Tu154M, z 96 osobami na pokładzie. Dziś dla wielu polityków i obserwatorów – tych zwolenników zamachu smoleńskiego – najważniejszym jest, że gen. Błasik nie był pijany na pokładzie samolotu. Tak, to rzecz ważna, tym bardziej, że przez wiele czasu teorie zamachu, katastrofy z powodu działalności rosyjskiej już upadły. Choć biorąc pod uwagę zdolności Antoniego Macierewicza i jego gry, możemy się jeszcze wiele spodziewać…

Widać nie tylko w mediach, że teorie rosyjskiego zamachu smoleńskiego upadły. To, co spowodowało głęboki podział polityczny, zweryfikowany przez komisję rządową dr Macieja Laska, jeszcze wcześniej przez pracę MAK-u ministra Millera, był tworzony prze zespół Antoniego Macierewicz, jego amerykańskich „fachowców” i przede wszystkim środowiska „Gazety Polskiej. To nie jest realny i faktyczny podział społeczeństwa – to jest podział polityczny, medialny. Kosztem pamięci ofiar katastrofy

Teorie pamięci po tragicznie zmarłych – nie zamordowanych, jak wielokrotnie, na różnych spotkaniach twierdził Macierewicz – została już obalone. Inaczej – wszystkie teorie zamachu, czy braku uderzenia w brzozę smoleńską, nie uzyskały wiarygodnych źródeł. Ostania, druga, konferencja naukowa fachowców do Polski, zakończyła się prezentacją (i wielkim blamażem) Chrisa Cieszewskiego, Polaka z Kanady. Okazało się, że jego pokazy na II Konferencji Smoleńskiej, obalające brzozę 5 dni przed katastrofą tupolewa zostały szybko nie tyle obalone, co on ośmieszył się sam. Wystarczyło tylko szybko zobaczyć narzędzia i metody jego „naukowej” pracy.

Kończy się mit smoleńskiego zamachu, tak doskonale już od lat wykorzystywany przez Rosjan, dla celów politycznych. Nie dostaliśmy wraku TU154 z powrotem, nie dlatego, że taki jest etap działań polskiej prokuratury, ale dlatego, że Rosjanie mogą to właśnie zrobić, patrząc na działania Antoniego Macierewicza. Sztuczny podział smoleński przestaje mieć realną siłę polityczną, choć Jarosław Kaczyński pozwolił Macierewiczowi zająć mocniejszą pozycję polityczną w Prawie i Sprawiedliwości. Nie wiadomo jednak, czy po to, aby wspomóc jego teorię, czy może jednak ją obalić? Ta zabawa ma jednak innych kontekst – to wykorzystywanie Smoleńska – a przede wszystkim tragedii rodzin tragicznie zmarłych – dla działalności politycznej.

Zbliżamy się do czwartej rocznicy tragedii. Ileż to chamstwa, tak – chamstwa politycznego – będziemy znów widzieć w mediach pro-prawicowych, w tym w TV Republika, czy gazetach Sakiewicza. Antoni Macierewicz będzie miał zapewne nowe „dowody”. Czy zdajemy sobie sprawę z tego, jaka to są jego manipulacje, jak doskonale może zostać to przyjęte przez nieprzychylnych Polakom Rosjan? Czy zdajemy sobie choć odrobinę sprawę z tego co z tym powinniśmy zrobić?

Premier Donald Tusk i prezydent Bronisław Komorowski powinni odsunąć się od tego na bok. Tego wymaga pamięć po tragicznie zmarłych. Tego też wymaga kultura polityczna, kultura społeczna. Tak sobie ludzi mądrzy wyobrażają obchodzenia rocznicy pamięć, w ciszy, skupieniu – w czci. Polityczne zbydlęcenie po drugiej stronie może jednak rosnąć dalej…

Wieloletnie już dyskusje o tym, kto jest winny katastrofie, kto za nią i jej wyjaśnienie odpowiada, doprowadziły do tego, że zapomniano o najważniejszym – o ludziach. Tych, którzy zginęli 1o kwietnia 2010 roku na lotnisku smoleńskim, i tych, którzy pozostali. Rodziny tragicznie zmarłych zostały przez ten czas poddane traumatycznym doświadczeniom, naciskom, manipulacjom, w części zostały zostawione same sobie. Niektórzy z nich jednak sami uczestniczą w medialnych i politycznych spektaklach. Część zupełnie świadomie i bez skrupułów. Są wśród rodzin tacy, którzy gotowi są na bezczeszczenie zwłok swoich zmarłych, tylko dlatego, aby udowodnić swoje prawdy. Bezskutecznie.

Katastrofa smoleńska podzieliła Polaków, zamiast ich połączyć. Nieodwracalnie. Politycy nie odrobili lekcji nowoczesnego pojmowania interesu społecznego i patriotyzmu. Cynicznie wykorzystują tę tragedię dla celów przyziemnej polityki. Szef Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, robi wszystko, aby budując mit swojego brata zbijać doraźny kapitał polityczny. Dla Jarosława Kaczyńskiego katastrofa jest dowodem na to, że III RP jest bękartem. Nie ma jednak żadnych skrupułów, aby tragedię wykorzystać do działalności politycznej. Kosztem pamięci swego brata, jego żony i pozostałych tragicznie zmarłych.

Dywagacje, dyskusje smoleńskie mogą trwać godzinami, dniami, miesiącami. Tak będzie również wtedy, kiedy wrak tupolewa wróci do Polski. To jest zresztą dziś najważniejsza sprawa, choć biorąc pod uwagę to, co o nim wiemy i o samej katastrofie, nie jest rzeczą, która zmieni teorie katastrofy. Warto jednak, aby to wreszcie zakończyło dyskusję i doprowadziło do głębokiej myśli – prawdziwej, nie politycznej – o tych 96 ofiarach i ich rodzinach.



Azrael
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Katastrofa Smoleńska
Skomentuj