Ku nowej Polsce...

Przeglądając materiały, opinie z końca lat ubiegłych (2010 – 2013) stwierdziłem, że Polska i to co się w niej wewnętrznie dzieje politycznie, nie ma wpływu na jej pełen rozwój. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że to przede wszystkim polska gospodarka, ekonomia, rozwój kraju, jest w dobrej kondycji i stanie. Dziwne to może, ale okazuje się, że rozwój naszego kraju od roku 2008 jest więcej niż stabilny. I budujący pozycję Polski nie tylko w Unii Europejskiej.

Polska nie stoi już z boku Unii Europejskiej, lecz w jej centrum, i nie ma destabilizacji naszej gospodarki – choć odrębna sprawa, konflikt Rosja – Ukraina mógłby mieć na to wpływ. Powtórzę – konflikt, a nie wojna, jak niektórzy, niestety głównie w Polsce głoszą. Polska to przede wszystkim partner setek milionów mieszkańców Unii Europejskiej, 27 innych państw, ważnych dla nas, Polaków. Warto tę świadomość naszym dość tanim i bez znaczenia politycznego graczom, wspomnieć... Na szczęście, pomimo efekciarstwa co poniektórych polityków, przede wszystkim działał rząd i premier Donald Tusk i te działania rządu – a także opozycji – były jednak raczej przewidywalne, co nie oznacza, że akceptowane w całości.


Zostawmy na boku sprawy Rosja – Ukraina – Unia Europejska. Nie mamy w tym zbyt dużo do powiedzenia. Dowodem na to jest to, że polska armia nie będzie jeszcze długo pełnym i ważnym członkiem NATO. Szefowa Niemiec, Angela Merkel mogłaby nam to wyjaśnić – zapewne obecnemu szefowi Rady UE, Donaldowi Tuskowi dokładnie objaśniła, na czym to polega. Mam nadzieję, że vice-premier Tomasz Siemoniak również to zrozumie...

Powoli, ale już wielu lat za długo, zbliżamy się do zakończenia wyjaśnienia okoliczności katastrofy smoleńskiej polskiego Tu154M. Powiązane jest to, miejmy nadzieję, z zakończeniem w roku 2015 polityki i kariery Antoniego Macierewicza, człowieka, który przez ponad 4 lata spostponował pamięć 96 tragicznie zmarłych Polaków. Bo prawda polityczna jest taka, że Antoni Macierewicz buduje popularność PiS-u i prezesa Jarosława Kaczyńskiego, na smoleńskiej tragedii. To jest smutne, amoralne. Niektórzy widzą pewną drogę wyjścia z tego impasu – to powrót do pamięci o Lechu Kaczyńskim i jego wspaniałej żonie, Marii. Miejmy nadzieję.

Mam dość jednoznaczną opinię; Na pewno (lub prawie na pewno…) nie będziemy mieli w nowym roku, 2015, do czynienia ze zmianą władzy politycznej. Mająca stałe zaufanie i poparcie społeczne – tak pokazują sondaże, nie wyborcze, lecz poparcia dla różnych spraw i działań – Platforma Obywatelska będzie dalej sprawowała rządy - w następnej kadencji. Logiczne i jednoznaczne jest to, że będzie to trójelementowa koalicja PO – PSL – SLD. Na następne cztery lata...

Będzie tak dlatego, że zarówno opozycja prawicowa – PiS, czy inne planktony polityczne, nie są gotowe na dogadanie się ze sobą, jak i dlatego, że Jarosław Kaczyński nie jest mentalnie wstanie zbudować partii ogólnopolskiej, prawdziwie ogólnospołecznej. Przypomnijmy - 25% do 30% poparcia dla PiS-u w sondażach to 12 do 14% poparcia faktycznie głosujących w wyborach. Kaczyński nie zrozumiał do tej pory, że jego nadzieją na wygraną i władzę polityczną w kraju jest zbudowanie zaufania społecznego, narodowego, a nie zdobycie poparcia przeciwników byłego już premiera Donalda Tuska. Warto przypomnieć – 7 lat temu obaj, Donald Tusk i Jarosław Kaczyński stali naprzeciwko siebie. Dziś pierwszy jest ważną personą całej Unii Europejskiej – drugi ma dalej marginalne znaczenie dla Polski...

Póki Jarosław Kaczyński będzie grał kartami smoleńskimi, dopóty mające jednak dobrą pamięć i strach przed radykałami społeczeństwo nie wezwie go do budynków na Krakowskim Przedmieściu i przy Wiejskiej.

Na końcu warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną sprawę; Całkowitej dekompozycji uległ polityczny układ związany z „Solidarnością”. Pan Piotr Duda jest już tylko marginesem – nie tylko politycznym, lecz również społecznym.


Najsilniejszym pozostanie Donald Tusk. Będzie, być może, szefem silnego pastwa... w roku 2020?


Azrael Kubacki
Trwa ładowanie komentarzy...