Wybory Leszka Millera

Rzadko niesłychanie mylę się swoimi poglądami wobec polityków, jeżeli chodzi o ich nie tyle działania, co wartość polityczną i intelektualną. Tak jest dziś między innymi z Jarosławem Gowinem, trzymającym się na powierzchni polityki za każdą wartość ideową – co oznacza jej brak. Nie chodzi tu wprost o wykształcenie, lecz o realność opinii i działań. I prawie zawsze tak było z szefem Sojuszu Lewicy Demokratycznej – drugi raz szefem – Leszkiem Millerem.

Wiele osób, nie lewicowców, lecz raczej cała magistratura intelektualna, mentalna polityki Leszka Millera na nowo zobaczyła uściśniecie ręki pomiędzy nim a Jarosławem Kaczyńskim, kilka dni temu. Nie był to tylko absurdalny akt destrukcyjnych działań mających uratować szefa SLD, w związku z bardzo złymi wynikami wyborczymi prowadzonej przez niego lewicy. Przycisk ręki Kaczyńskiemu to praktycznie to samo, co próba odzyskania pozycji politycznej lata temu, za pomocą współpracy… z „Samoobroną” Andrzeja Leppera. Miller wpadł na pomysł, aby w pełni o zakwestionować uczciwości Państwowej Komisji Wyborczej. Chciał to zrobić ręka w rękę z PiS Kaczyńskiego.

Zły system PKW jest skandalem, ale skandalem tylko powierzchniowym i działalnością członków komisji natury technicznej obsługi sumowania głosów przez Państwową Komisję Wyborczą. i – uwaga – nie ma wpływu na cały efekt wyborów. Sama komisja i jej działalność była i jest transparentna i możliwa do kontroli – w różnych formach.

Niestety, nie zrozumiał tego Leszek Miller i popełzł do Jarosława Kaczyńskiego. Jego wniosek, aby praktycznie odwołać wybory, czyli faktycznie podważyć działalności nie tylko PKB, ale również prawa demokracji, był idiotyczny i absurdalny. Obrona własnej osoby – tak to jest oceniane – poprzez próbę obalenia de facto i demokraci, i próby szybkiego wyjścia z problemów – co, jak wiemy,uda się – jest nie tylko oceniane jak żałosna działalność obronna własnej pozycji, nie tylko w SLD.


Leszek Miller wszedł w obieg, krucjatę teorii, że problemu techniczne wyników wyborów PKB to fałszerstwa operacji wyborów. Jeżeli pamiętamy 25 lat różnego rodzaju działalności politycznej w Polsce, nie ma prawa i powodu aby nie wierzyć w wiarygodność wyników praktycznie każdych wcześniejszych wyborów i nie ma etycznych, logicznych i prawnych poglądów aby żądać powtórki wyborów samorządowych.

Niewydolność systemu informatycznego i wyników na dziś to jedna strona wyborów, insynuacje polityków Prawa i Sprawiedliwości – to druga. Wpadka z komputerami to problem organizacyjny, także finansowy – ale nie jest podstawą teorii Kaczyńskiego, do której podłączył się Miller, o fałszowaniu wyników.

Pomysł o teorii powtórki wyborów na szczęście rozbił i praktycznie obalił Prezydent Bronisław Komorowski. Wyniki wyborów w dużej części są już pewne, częściowo ogłoszone jako oficjalne. Tak było do tej pory w Polsce, od 25 lat, takie działania są w całej Unii Europejskiej. Problem polskiego systemu informatycznego jest do rozwiązani – poza politycznie.

Polska jest krajem demokracji. Wybory były, są, i będą w niej wartością dalszego rozwoju, dynamizmu i politycznej wartości. Gra, do jakiej próbował wejść Leszek Miller, jej nie obala.

Ale on już dziś powinien głęboko się zastanowić, czy to co próbował zrobić nie oznacza zapomnienia czym jest jej wartość i uczciwość.



Azrael Kubacki
Trwa ładowanie komentarzy...