Premier Donald Tusk miał wielką szansę…

Premier Donald Tusk miał wielką szansę…



Wywiad z szefem Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Leszkiem, Milerem, Sejm RP.



P: Azrael Kubacki . Pierwsze pytanie, Panie Premierze; Mamy pół roku po rozpoczęciu malej wojny pomiędzy Rosją i Ukrainą, mamy już jednak praktycznie spokój i rozejm. Czy ten problem zostanie rozwiązany w kwestiach politycznych nie przez USA i Baraka Obamę, lecz przez samą Unię Europejską – i Donalda Tuska?

O: Leszek Miller . Ten problem może być rozwiązany tylko metodą polityczną, dyplomatyczną. Militarnej interwencji na Ukrainie oczywiście nikt nie zakłada, ani NATO, ani cała Unia Europejska. Choć mam wrażenie, że niektóre kręgi polityczne w Polsce, nie tylko politycy, ale również generałowie, poważnie rozważali interwencję militarną.

Tylko Polska interwencja…?

…Całego NATO, cała retoryka polityczna, czy medialna robiła wrażenie pewności, że konflikt Rosji i Ukrainy musi zostać rozwiązany militarnie.

Czy uważa Pan, że twarda polityka Polski wobec Rosji i samego Władimira Putina będzie miała dobre relacje z całą Unią Europejską?

Nie, to widać wyraźnie, od samego początku konfliktu – to doprowadziło praktycznie do izolacji Polski w UE. Polska nie uczestniczy w żadnych rozmowach rozjemczych, jesteśmy traktowani jako strona konfliktu, a nie rozjemca, nie mamy poparcia ani w Grupie Wyszehradzkiej, ani w Trójkącie Weimarskim, czy stolicach państw NATO. Nasze oczekiwania, wręcz roszczenia wobec NATO, nie zostały ani spełnione, ani poważnie dyskutowane. To jest dziś nasza absolutna porażka, nie tylko polityczna.

Premier Donald Tusk nie dał sobie z tym rady?

Premier Donald Tusk miałby wielką szansę przejść w tej sprawie do historii, gdyby z pozycji szefa Rady Europejskiej opracował jakiś plan pokojowy konfliktu Rosja – Ukraina.

Ale tego nie zrobi?

Może za kilka tygodni spróbuje. Ale jeżeli będzie chciał reprezentować Polskę, będzie natykał się na nieustające bariery w samym PE.

Ale jeżeli będzie reprezentować także optykę Niemiec, czy całej UE?

Tak, może to być, i powinno być, po prostu bardziej racjonalne politycznie.


Przejdźmy do następnego zagadnienia; Za rok mamy wybory do Sejmu RP. Czy sądzi Pan, że 10 12% poparcia dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej pozwoli wreszcie cała lewicę zintegrować?

Tak, sądzę że nasz wynik będzie lepszy. Niespodziewane odejście premiera Donalda Tuska powoduje na jego platformie politycznej liczne perturbacje, nie tylko zresztą w samej Platformie Obywatelskiej. Pojawia się więcej przestrzeni dla lewicy…

Pytam się, Panie Premierze, o konkretne rozwiązania polityczne dla lewicy…

Teraz, w trakcie kampanii samorządowej, pracujemy według wzoru „SLD – Lewica razem” i tak pójdziemy do samorządowych wyborów, i do wyborów parlamentarnych. Będzie jedna lista, adresowana do całego, dużego środowiska.

Może drogą dla lewicy i samej SLD jest przejęcie i polityków, i wyborców „Twojego Ruchu” Janusza Palikota?

Jest więcej pomysłów, nie tylko wyborcy z tamtego segmentu politycznego. Traktujemy późno jesienne wybory samorządowe jako próbę generalną, na pewno zostanie powtórzone to za rok, licząc na to, że sukces zostanie powtórzony.

Zakłada Pan sukces lewicy. A PSL? Czy nie zakłada Pan jednak, że za rok do władzy dojdzie „trójca polityczna”, Platforma Obywatelska, SLD i PSL?

Nie, nie sądzę, że w polityce polskiej dojdzie do tak głębokich zmian, chyba że w PO dojdzie do dramatycznego wstrząsu. Pani premier Ewa Kopacz skonstruowała swój rząd, dają jego części najważniejszym graczom, uruchamiając jednocześnie pewną dynamikę wewnętrznej walki o przywództwo w Platformie Obywatelskiej. To może oznaczać, że jej szefostwo zostanie szybko zakwestionowane.

Odwoływanie z rządu p. wiceministra Michała Królikowskiego jest dobrym pomysłem, czy tak otwarte i agresywne zaatakowanie jest dobrym rozwiązaniem?

Uważam, że to jest rozwiązanie dobre. SLD kilkakrotnie dopominała się jego odwołania. Mamy niepodparte wrażenie, że ten vice-minister sprawiedliwości traktuje prawo kościelne, czy nawet prawo Boże jako nadrzędne do prawa stanowionego. Pan minister Cezary Grabarczyk uznał jednak, że zaangażowanie jego zastępcy może przekroczyć granice nie tylko polityczne. W nowym rządzie występuje jednak jeszcze bardziej drastyczna kwestia – minister spraw wewnętrznych. Pani minister spraw wewnętrznych, Teresa Piotrowska, nie ukrywa swoich związków teologicznych, kościelnych. Czy dla niej dyrektywa Episkopatu i biskupów, że prawo boskie jest ważniejsze, niż stanowione, nie jest ważniejsza? Ewangelia, czy Konstytucja są ważniejsze?

Odejście natomiast z ministerstwa samych służb specjalnych, jest rozwiązanie chyba lepszym…

Tak, ale może to oznaczać, że nie będą one zarządzane i kontrolowane przez polskie siły polityczne.

W czasie, kiedy tworzone były same służby specjalne, ABW, AWW, CBA, nadzorem zajmował się bezpośrednio Prezes Rady Ministrów. To prosta, realna i słuszna droga, bez filtru politycznego.

Nowy rząd p. Ewy Kopacz jest jednak do takich rozwiązań przygotowany?

Tak, sądzę jednak, że tak. Koordynatorem tych służb był i pozostanie jej szef Kancelarii, minister Jacek Cichocki. Dobrze, że nie będzie to jednak p. Bartłomiej Sienkiewicz…

I kolejny, ciekawy, już właściwie nie polityczny problem. Czy nobilitacja p. Igora Ostachowicza w jednej z poważnych firm, „Orlenie”, było dobrym, rzetelnym rozwiązaniem?

To jednak była nagroda za długoletnią współpracę – inaczej – za długoletnią służbę z Premierem Donaldem Tuskiem. Nie byłoby tego osadu, gdyby Igor Ostachowicz po prostu wygrał konkurs. Firma powinna rozpisać konkurs, oferta i doświadczenie p. Ostachowicza powinno okazać się po prostu najlepszym. A to co się stało, zostało – słusznie – odebrane jako wyraz nepotyzmu, nagrody za 7 lat służby.

Platforma Obywatelska według Pana będzie partią stabilną i rozwojową dla Polski, czy jednak pozostanie w stanie inercji, w jakim jest od wyborów od w roku 2012?

Nie da się poskromić ambicji polityków, szefów poszczególnych frakcji PO. Jak rozumiem pomysły polityczne Prezydenta Bronisława Komorowskiego i Premier Ewy Kopacz, gra idzie o jedność, o koncyliację polityczną. Będzie super, będzie wspaniale… Ale naprawdę to tak rzadko bywa.. ludzkie ambicje są nieposkramiane. Poczucie końca kadencji i konieczność zajęcia miejsca w dołkach startowych, ambicje ujawnią się na nowo. Pani Ewa Kopacz będzie się zmagać z kolejnymi wstrząsami wewnętrznymi.

To jednak może nie oznaczać osłabienia PO. Czy w przyszłorocznych wyborach do Sejmu nie oznacza to zaproszenia SLD do rządu?

Praca w rządzie jest drogą dla każdej partii politycznej. Jesteś w rządzie – realizujesz dla partii i społeczeństwa określone działania, projekty polityczne i społeczne. Celem polityków i działaczy lewicy jest zdobycie takiego poparcia w wyborach, aby bez SLD nie dało się zrealizować sensownej, stabilnej, dobrej koalicji rządowej.

I już na koniec; Czy sądzie Pan, że Premier Donald Tusk „urośnie” jako polityk, zostając teraz szefem całej Unii Europejskiej? Nie tylko na rzecz UE, ale również Polski i własnej polityki?

Wbrew temu, co się w Polsce mówi, jego stanowisko nie jest tym najważniejszym w polityce europejskiej, Pan Donald Tusk nie jest prezydentem całej Europy, królem (śmiech…), ale niewątpliwie jest to stanowisko ważne. Jestem przekonany, że Donald Tusk da sobie radę, będzie nie tylko dobrym graczem politycznym. To jednak jest pytanie – czy za 5 lat, po zakończeniu jego kadencji będzie chciał wracać do Polski? Może być dalej w samej UE, na innym stanowisku.

Dominantem polskiej polityki przez następne lata będzie rząd Ewy Kopacz, czy jednak Prezydent Bronisław Komorowski?

Pan Prezydent Bronisław Komorowski i jego pozycja znacznie się umacniają. To dziś już najważniejsze ogniwo władzy Platformy Obywatelskiej. Widać jego wpływ na konstruowanie rządu Ewy Kopacz. Po raz pierwszy od 17 lat mamy rząd „prezydencki”. To oznacza jednak, że sam Bronisław Komorowski powinien za niego brać odpowiedzialność. To jest coś w rodzaju zmiany ustrojowej, która jeszcze nie oznacza zmiany Konstytucji RP, lecz jest zmianą praktyki politycznej. Teoretycznie Prezydent nie ma nic do powiedzenia przy konstrukcji rządu i w praktyce jego działań politycznych.

Ale jednak bywa – i być może będzie znów – inaczej. Jak sądzę, Pan prezydent będzie chciał mieć znacząc pozycję w dwóch obszarach politycznych – w polityce spraw zagranicznych i w problemach, nazwijmy to, militarnych, obronnych. Mieliśmy wszyscy wrażenie, że kiedy powstał rząd Ewy Kopacz, to następnie nowa pani premier składał prezydentowi meldunek…

Zobaczymy, czy w expose sejmowym pani Premier zobaczymy rękę Pana Prezydenta Komorowskiego.



P. Dziękuję za spotkanie.
Trwa ładowanie komentarzy...